Wszystkie publikowane na blogu opinie są opiniami subiektywnymi.

Szukaj na tym blogu

31 maja 2017

Inventum – teraz chcieć znaczy móc

źródło: i-apteka.pl

Reklamy preparatów na potencję goszczą w telewizji i w radio od długiego czasu. Zazwyczaj mało wymyślne, opatrzone tandetnymi hasłami, sprawiają, iż w społeczeństwie temat ten nieco spowszedniał. Do tej pory zazwyczaj były to suplementy diety obiecujące wspaniałe efekty. Zazwyczaj w spotach medialnych milczeniem zbywano dość istotną informacje, a mianowicie, że efekt nie jest natychmiastowy. Niestety nawet nie jest do osiągnięcia po kilku godzinach. Szczerze mówiąc,  dopiero kilkutygodniowe regularne stosowanie może da efekty. Dlatego pewną rewolucją było wprowadzenie bez recepty leku zawierającego w składzie sildenafil, cudowny środek ze słynnej Viagry, która zrewolucjonizowała świat. Tutaj nie ma mowy o niedopowiedzeniach. Konkretny lek, konkretny efekt, bez konieczności załatwiania recepty. Dla wielu mężczyzn zdarzenie to miało duże znaczenie, czasem zmieniające ich życie i problemy. Czy faktycznie sildenafil jest dla każdego, aby móc kiedy się chce?

Kolejny producent zdecydował się na wypuszczenie swojego produktu leczniczego zawierającego w składzie sildenafil. Tym razem pod nazwą Inventum znajdziemy tabletki do rozgryzania i żucia. Reklama przekazuje prosty i merytoryczny przekaz – to nie są kolejne zwykłe tabletki wspomagające potencję, to lek wywołujący erekcję. W składzie ta sama substancja, co w „niebieskich tabletkach”. Bez recepty. Działa szybko, praktycznie w każdym wieku, cóż więcej zatem chcieć?

Skład preparatu Inventum:

·         25mg cytrynianu sildenafilu


Wokół słynnych „niebieskich tabletek”, które wywołały sporą rewolucję w farmakologii, krąży kilka mitów na temat ich działania. Wiele osób mylnie wierzy, że po zażyciu takiego leku u mężczyzny pojawia się nieustająca erekcja, która trwa i trwa…aż tabletka przestanie działać. Może w komediach jest to realne, jednak w prawdziwym życiu substancja czynna leku działa inaczej. A w omawianym przypadku, mimo odniesień do Viagry, nawet kolor się nie zgadza. Zamiast męskiego niebieskiego i charakterystycznego kształtu diamentu mamy białą, trójkątną tabletkę.

Jaki jest zatem mechanizm działania tego leku? Na początku musi być…bodziec erotyczny. Bez niego nici z efektu. Zatem mężczyzna bierze tabletkę, czeka na rozpoczęcie działania – wg reklamy 25 minut – a według szczegółowych danych z Charakterystyki Produktu Leczniczego pomiędzy 16 a 37 minut przy przyjęciu na czczo (25min to w tym wypadku mediana), a po posiłku nieco dłużej. Realnie lepiej przyjąć 60 minut, zwłaszcza, gdy plany poprzedza na przykład romantyczna kolacja. Gdy pojawi się bodziec, w mózgu uwalniana jest duża ilość dopaminy w tzw. „ścieżce nagrody”. To z kolei prowadzi do uwalniania tlenku azotu w całym organizmie, także w ciałach jamistych prącia. A tlenek azotu powoduje wydzielanie niezbędnej do utrzymania erekcji substancji – cGMP. W sumie opisany mechanizm dzieje się także bez zażycia sildenafilu. Jest to po prostu biochemia erekcji. Zatem jak działa męski lek?

Po akcie seksualnym, albo gdy mechanizmy erekcji są zaburzone, to znacznie wcześniej, do prącia dociera PDE5 (fosfodiesteraza), która znosi działanie cGMP. Zatem cała sztywność mija, krew odpływa, a nastrój się psuje. To właśnie tutaj zaczyna swoją magię sildenafil. Hamuje on powstawanie w organizmie PDE5 (cytrynian sildenafilu hamuje produkcję w ok.50%), zatem erekcja może dalej trwać. I nie jest to bynajmniej „chemiczna” erekcja, jak niektórzy wierzą. To nie w ten mechanizm ingeruje substancja lecznicza.
Czy zatem Inventum jest dla każdego? Niestety aż tak pięknie nie jest. Jak każdy lek, także i ten posiada swoje działania niepożądane, wchodzi w interakcje i może zaszkodzić przy pewnych schorzeniach. Przede wszystkim bezpieczniej będzie, jeśli przed zastosowaniem na własną rękę, skonsultują się z kardiologiem wszyscy pacjenci mający problemy z układem krążenia. Lek ten czasowo obniża ciśnienie i przy pewnych dolegliwościach, na przykład związanych z utrudnieniem odpływu krwi z lewej komory. Mogą także wystąpić zaburzenia widzenia, w tym widzenie na niebiesko…


Lek zaopatrzony jest w narzędzie diagnostyczne, w postaci ankiety, którą należy wypełnić przed zażyciem tabletki, aby sprawdzić, czy w ogóle można bezpiecznie taki produkt leczniczy stosować. Czy to się sprawdza w praktyce? Ciężko powiedzieć. Z jednej strony mężczyźni, którzy wstydzili się pójść z zaburzeniami erekcji do lekarza, mogą samodzielnie kupić w aptece remedium. Z drugiej strony niesie to pewne ryzyko- pacjent nie jest zdiagnozowany, bierze samodzielnie lek, a tymczasem wstydliwy objaw może być jedynie sygnałem świadczącym o rozwoju innej choroby. Ponadto, zastanawiające jest na ile takie narzędzie diagnostyczne jest skuteczne w odwodzeniu od stosowania u wszystkich panów z problemami kardiologicznymi? Jak na razie sildenafil budzi wiele pytań. Na pewno jest skuteczniejszą opcją niż szeroko reklamowane suplementy diety. 

28 kwietnia 2017

Diclofenacum fastum – włącz się do ruchu

źródło: mediafm.net

W świecie aptecznym pewne nazwy własne odruchowo włączają ciąg skojarzeń wśród pacjentów. Nic więc dziwnego, gdy producenci wykorzystują to zjawisko aby wypromować swoje nowe produkty. Czasem takie nazewnictwo może wprowadzać odbiorców w błąd, sugerując zupełnie inny skład niż ten rzeczywisty. Takim ciekawym przykładem jest nowa maść przeciwbólowa. Co zatem może być z nią nie tak?

Reklama żelu Diclofenacum Fastum dedykowana jest wszystkim osobom, u których wraz z wiekiem pojawiają się dolegliwości bólowe związane ze stanem zapalnym. Gdy pojawiają się ograniczenia w wykonywaniu codziennych czynności, takich jak spacer z psem, wejście po schodach, trzeba coś z tym zrobić. Rozwiązaniem jest żel o działaniu przeciwzapalnym, przeciwbólowym i chłodzącym, który szybko przywraca sprawność dzięki czemu senior może z powrotem powrócić do aktywności. Nawet do jazdy na rowerze.



Skład żelu Diclofenacum Fastum:

·         10mg/g diclofenaku sodowego

Sama substancja czynna jest dobrym środkiem o działaniu przeciwbólowym i przeciwzapalnym. Jak najbardziej sprawdzi się na bóle stawowe czy mięśniowe. Także przy obrzękach i urazach. Jednak zaprezentowane w spocie dolegliwości, jak zwykle jeśli chodzi o dedykację osobom starszym, wskazują na bóle przewlekłe, związane na przykład ze zwyrodnieniami. Myślę, że w takich sytuacjach, żel może się okazać za słaby i niestety nie spowoduje nagłego wzrostu aktywności fizycznej. Raczej wskazana byłaby konsultacja z lekarzem, aby odkryć przyczynę takiego stanu i wprowadzić odpowiednią terapię bólu. W świecie idealnym również oprócz środków przeciwbólowych wskazana byłaby dobrana fizjoterapia, która wzmocniłaby „chore” miejsce, usprawniając je.


Jednak w tym wypadku nie o skład chodzi. Bywa przecież, że seniorom doskwiera tylko czasem ból, wtedy taki żel jest dobrym rozwiązaniem. W tym wypadku chodzi o nazwę leku, a konkretnie jej drugi człon -„fastum”. Nie tak dawno temu, to właśnie pod tym hasłem mogliśmy oglądać reklamy innego żelu przeciwbólowego, zawierającego w składzie ketoprofen, czyli substancję silniejszą niż diklofenak. Jednak ze względu na zaobserwowane działania niepożądane, w tym reakcję fotouczulającą, Fastum zmieniło kategorię dostępności z OTC na Rx. Sprawa miała miejsce kilka lat temu, jednak w świadomości zwłaszcza starszej części społeczeństwa, Fastum żel nadal jest bez recepty i nie chcą słuchać w tej kwestii farmaceutów. Najczęściej pada argument: „Przecież zawsze było bez recepty”.


Mam takie odczucie, że w przypadku żelu Diclofenacum fastum, drugi człon został użyty celowo. Sugeruje coś nowego, mocniejszego, ewidentnie zawiązującego do preparatu z ketoprofenem. Myślę, że osobom nie związanym zawodowo z farmakologią, ciężko będzie zapamiętać nazwę „diclofenakum”, zatem co pozostanie? „Fastum”. Myślę, że taka sytuacja spowoduje wiele dyskusji w aptece pomiędzy pacjentami a aptekarzami. Niestety reklamy przetwarzamy hasłowo, zapamiętując słowa klucze, a resztę treści ignorujemy. Możliwe, że i w tym przypadku tak będzie. Mam nadzieję, że się mylę.

8 marca 2017

Fundamic – by trening dał ci więcej

źródło: wirtualnemedia.pl

Wiosnę już czuć w powietrzu, zatem sezon na odchudzanie można uznać za otwarty! Czas rozprawić się z zimowym tłuszczykiem, albo nawet nie sezonowym a kilkuletnim i pokazać światu swoje nowe, szczupłe ja. Kto dziś ma czas na zawracanie sobie głowy wizytą u dietetyka? Przecież każdy doskonale wie, że kilogramy wzięły się z powietrza, no może czasem dopomógł pączek do kawy. A przez nadgodziny w pracy w ogóle nie ma czasu na aktywność fizyczną. Co zatem robić? W telewizji pokazywali takie nowe tabletki i jakiś shake po treningu po którym nie chce się jeść. Zatem jest rozwiązanie!

W reklamie zgrabna i szczupła dziewczyna postanawia schudnąć. Zaczęła już treningi. Na jednym z nich trenerka podpowiedziała jej, że lepsze efekty osiągnie stosując odżywki Fundamic. Okazuje się, że takie produkty nie są tylko dla sportowców, ale w sumie dla każdego ćwiczącego. Dodatkowo są bezpieczne no i do nabycia w aptece. I tak się zaczęło, pół godziny przed treningiem tabletki stymulująca spalanie tłuszczu i dodające energii, a po ćwiczeniach proteinowy koktajl, po którym nie chce się jeść. Waga w dół, sylwetka idealna cóż chcieć więcej?




Skład tabletek Fundamic (2 kapsułki):
  • ·         Wyciąg z zielonej herbaty 150mg
  • ·         Kofeina 200mg
  • ·         Wyciąg z korzenia pokrzywy indyjskiej 100mg
  • ·         Wyciąg z owoców pieprzu kajeńskiego 50mg
  • ·         Wyciąg z owoców gorzkiej pomarańczy 100mg
  • ·         Wyciąg z liści ostrokrzewu paragwajskiego 200mg (w tym kofeina 8mg)
  • ·         Chrom 40 mcg
  • ·         Witamina B6 0,7mg


Skład preparatu jak widać jest bardzo urozmaicony i bogaty, jak większości preparatów na odchudzanie. Najbardziej w tym zestawie przeraża mnie zawartość…kofeiny! Biorąc pod uwagę fakt, że na ćwiczenia/ treningi zazwyczaj chodzimy wieczorami jest to doprawdy zdumiewające. W zalecanej dawce, jaką należy przyjąć przed aktywnością fizyczną mamy 208mg kofeiny. Dla porównania, jedna filiżanka espresso zawiera średnio ok 60mg tego związku. Taka ilość i to wieczorową porą? To się może skończyć bezsennością i w przypadku osób wrażliwych, albo takich które wybrały bardziej statyczną wersję ćwiczeń w postaci jogi – kołataniem serca bądź uczuciem niepokoju, pobudzenia.


Ciekawa jest także obecność wyciągu z owoców gorzkiej pomarańczy, będącego klasycznym surowcem pobudzającym apetyt. Dodatkowo w składzie pieprz kajeński, pokrzywa indyjska i zielona herbata, czyli surowce stosowane pomocniczo przy odchudzaniu. A także chrom, który także bierze udział w regulacji stężenia cukru. Na pewno jest to skład mocno stymulujący. Dla zdrowych kobiet trenujących nie ma problemu aby zastosować taki suplement diety. Jednak jeśli ktoś chce iść na skróty z odchudzaniem, ćwiczyć nie chce, ma wrażliwy żołądek – lepiej żeby po Fundamic nie sięgał.


Kolejna opcja to koktajl białkowy. Składa się głównie z białek serwatkowych w dwóch wersjach smakowych, które przygotowuje się poprzez rozpuszczenie w wodzie bądź odtłuszczonym mleku. Według producenta korzystne efekty daje spożycie wraz z koktajlem węglowodanów w dowolnej postaci, tak aby nie przekraczały dawki 4g na kg masy ciała. Jednak należy sporządzony płyn spożyć w ciągu 4 godzin po bardzo wytężonym albo długotrwałym treningu, który prowadzi do zmęczenia mięśni i wyczerpania zapasów glikogenu w mięśniach. Zatem ponownie – dobra sprawa dla kobiet trenujących ciężko i regularnie, a dla chcących oszukać system albo wybierających streching raz w tygodniu raczej opcja nie polecana.


Niewątpliwie produkty Fundamic to ciekawa opcja dla aktywnych fizycznie kobiet z planem treningowym. Jednak pytanie czy nie zdrowiej będzie odpuścić sobie nafaszerowane kofeiną tabletki i przyjrzeć się codziennej diecie? Co z tego, że zastosujemy pewne wspomagacze, jeśli efekt do którego dążymy po prostu nie ma szans na utrzymanie się bez zmiany nawyków żywieniowych? Nie chodzi o to, aby się katować albo głodzić. Dobrze zbilansowana dieta to nie tylko podstawa zdrowia, ale i dobrego samopoczucia bez chodzenia głodnym. Jeśli nie umiemy sami dostosować jadłospisu, warto pójść do dietetyka po poradę. Jeśli jednak zmiana diety to opcja zbyt radykalna, może warto zacząć zmiany od małym rzeczy i drobnymi krokami pomalutku dojść do celu? Zacznijmy od zmniejszenia porcji cukru dodawanego do herbaty i kawy, aby finalnie nie słodzić w ogóle. Wyjdzie nam to tylko i wyłącznie na zdrowie.

Przed spożyciem skonsultuj się z lekarzem bądź farmaceutą.


9 lutego 2017

Akustone - spray kontra patyczki do uszu

 źródło: aflofarm.pl


Raz na jakiś czas w mediach trafia się reklama, która trafia do świadomości bardzo wielu ludzi. Dany produkt z miejsca staje się hitem, jeśli nie sprzedażowym to chociażby takim, iż chcemy o nim wiedzieć więcej. Tym razem takim gorącym tematem wśród Polaków stało się czyszczenie uszu. Jedni robią to regularnie, inni rzadziej. Są osoby nadgorliwe w higienie i takie, którym jest wszystko jedno. Większość z nas posiada w łazience patyczki kosmetyczne i właśnie w ten produkt higieniczny uderzyła reklama. Czy wspomniane patyczki nadają się zatem jedynie do kosza? A uszy przez większość życia źle czyściliśmy?




Spot reklamowy obfituje w treści, które z powodzeniem można powiedzieć: sensacja! Pacjentka siedzi w gabinecie lekarskim, lekarz odchodzi na bok, a Pani konspiracyjnie dzieli się tym, co przed chwilą usłyszała od pani doktor: „(…) NIGDY, POD ŻADNYM POZOREM NIE CZYŚCIĆ UCHA PATYCZKIEM w środku”. Może grozić to zatkaniem przewodu słuchowego. Ciąg dalszy to instrukcja prawidłowego stosowania patyczków, pokazana na dużym modelu ucha. Zatem, jeśli nie patyczki to….Akustone, spray do codziennej higieny uszu, który rozpuszcza zalegającą wydzielinę. Zastosowany u dziecka, wywołuje natychmiastowy uśmiech zarówno u mamy jak i u pociechy.

Skład preparatu Akustone:
  • ·         Oliwa z oliwek
  • ·         Olej z migdałów
  • ·         Olej jojoba
  • ·         Parafina ciekła
  • ·         Witamina E
  • ·         Polisorbat 80


Pierwsze pytanie brzmi: czym jest woskowina uszna, jaka jest jej rola w organizmie i czy jej usuwanie jest konieczne? Woskowina to naturalna substancja, chemicznie stanowiąca wydzielinę gruczołów łojowych, woskowinowych i złuszczone komórki naskórka. Wydzielana w zewnętrznych przewodach słuchowych. Jej głównym zadaniem jest ochrona ucha. Zbiera drobiny brudu i kurzu, tak aby nie przedostawały się głębiej do błony bębenkowej. To także naturalna bariera dla wody, aby nie wnikała za głęboko podczas kąpieli. Usuwanie z umiarem nie jest problemem, jednak zbyt gorliwe czyszczenie za dużych ilości powoduje, że organizm produkuje jej jeszcze więcej.


Jak zatem bezpiecznie czyścić uszy, aby nie usuwać za dużo wydzieliny, która ma swoją funkcję do spełnienia? Przede wszystkim regularne mycie małżowiny usznej za pomocą ciepłej wody z mydłem. Patyczki kosmetyczne nie są złe, o ile zastosujemy je jedynie w obrębie zewnętrznych części ucha i nie będziemy ich wsadzać do przewodu słuchowego. Niestety to właśnie za głębokie wsadzanie patyczka do ucha jest przyczyną wielu komplikacji. Od podrażnień, po przesuwanie woskowiny w głąb i co może utworzyć czop woskowinowy. Można także podrażnić błonę bębenkową. Dobrym rozwiązaniem jest także czyszczenie uszu za pomocą nawiniętej na palec zwilżonej chusteczki.


A kiedy sięgnąć po spray? Reklama twierdzi, że Akustone nadaje się do codziennej higieny uszu. Przede wszystkim, zgodnie z ulotką, w celach profilaktycznych a także higienicznych zaleca się stosowanie 1-2 w tygodniu. Gdy wydzielina zalega w przewodach słuchowych, wtedy 3-5 razy w ciągu dnia, aż do rozpuszczenia złogu. Preparat może być stosowany już u niemowląt od 3 miesiąca życia, jednak po konsultacji z lekarzem. Zatem nie codziennie. Mieszanina olei, zawarta w produkcie rozpuszcza wydzielinę nagromadzoną w uszach. Forma sprayu ułatwia równomierną aplikację, więc nie należy wprowadzać końcówki za głęboko do ucha.



I na koniec co nieco o słuchaniu ze zrozumieniem. Dlaczego ta reklama wywołuje tyle emocji? Gdyż wiele osób nie słuchało uważnie komunikatu reklamowego, zatrzymując się jedynie na jego pierwszej części: „(…) NIGDY, POD ŻADNYM POZOREM NIE CZYŚCIĆ UCHA PATYCZKIEM”. A część druga „w środku”, pominięta, niedosłyszana sprawia, iż reklama podaje prawdziwą sensację. Sensacji tutaj nie ma, tylko znana od dawna prawda. Patyczków nie trzeba piętnować i wyrzucać. Po prostu z umiarem stosować i mieć świadomość, iż woskowina uszna ma swoje zadanie do spełnienia i jej nadgorliwe usuwanie nie jest dobre dla organizmu. Niestety ze słuchaniem ze zrozumieniem wielu z nas ma problemy, dlatego niektóre hasła reklamowe tak mocno na nas działają. Klasycznym, aptecznym przykładem jest reklama Pyralginy, w której wyraźnie zaznaczono: Nie ma i nie będzie wersji super, ekstra, forte….niestety, do tej pory zdarzają się pacjenci proszący o tą nową, mocniejszą wersję leku, bo tak przecież mówili w telewizji. Zatem podsumowując: czyste uszy, ważna rzecz, jednak nie należy z tym przesadzać. Ważniejsze jest słuchanie ze zrozumieniem, a nie szukanie sensacji tam, gdzie jej nie ma.

Przed użyciem skonsultuj się z lekarzem bądź farmaceutą.

24 stycznia 2017

Twoja tarcza ochronna przed wirusami - Quixx Grip protec

źródło: wirtualnemedia.pl

Sezon infekcyjny dalej w pełni. Jeśli przeziębienie nas jeszcze nie dopadło, jest szansa, że jednak je złapiemy. Za to w reklamach od pewnego czasu zapanował nowy trend na preparaty chroniące przez niechcianym choróbskiem oraz podobno skracające czas jego trwania. Nie mówię tu o klasycznych, znanych „saszetkach” czy tabletkach na objawy grypy i przeziębienia, które co raz częściej traktowane są jako herbatka rozgrzewająca, a nie lek, a o „blokerach”, które nie dopuszczają do infekcji. Mieliśmy serię leków na bazie inozyny pranobeksum, a także przeróżnych suplementów diety zawierających wyciąg z czystka. A teraz pojawiła się nowość- preparat w formie sprayu do nosa oraz tabletek do ssania, który zabezpiecza przed wnikaniem wirusów. Może być też stosowany przez kobiety w ciąży, co świadczy o dużym bezpieczeństwie. Czym zatem jest Quixx Grip protect?




Reklama całkiem czytelna i zrozumiała pokazuję rodziców z dzieckiem, w domu. Mama czuje pierwsze objawy przeziębienia, co jest doskonałym momentem aby sięgnąć po Quixx Grip protect. Nie można zwlekać! Specjalny składnik spray wychwytuje wirusy, które przylegają do błony śluzowej nosa, zapobiega ich wnikaniu i przyspiesza powrót do zdrowia. Przy okazji osoba „chora” chroni przed zarażeniem swoich bliskich i innych. Czym zatem jest ta tajemnicza tarcza?


Skład preparatu Quixx Grip Protect:

  • ·         Tabletki: 10mg jota-karagenu (Carragelose)
  • ·         Aerozol do nosa: Jota-karagen, Kappa-karagen, chlorek sodu, woda oczyszczona


Karageny to polisacharydy o dużej masie cząsteczkowej, zawierające ugrupowania siarczanowe. Pozyskiwane są z czerwonych wodorostów. Wyróżnia się trzy grupy karagenów: jota, lambda oraz kappa w zależności od zawartości ugrupowań siarczanowych. Związki te są obecnie w szerokim użyciu zarówno w przemyśle spożywczym (jako dodatki stabilizujące przetworzoną żywność), kosmetycznym a ciekawostką jest ich obecność w lubrykantach. Dzięki swoim żelowym właściwościom karagen tworzy fizyczną barierę – tarczę – która faktycznie zabezpieczy przed wnikaniem wirusów.


W badaniach zaobserwowano, iż owa fizyczna bariera w jamie nosowej daje pozytywne wyniki w profilaktyce i leczeniu infekcji wywołanych wirusem grypy typu A. Ponadto, w obserwacjach in vitro zaobserwowano, iż jota-karagen ma zdolność hamowania innych wirusowych infekcji, takich jak wirus zapalenia wątroby typu A (HAV) czy wirus brodawczaka ludzkiego (HPV). Co ciekawe, związek ten przeszkadzał w absorbcji wirusa HPV16 do plemników. Powyższe wyniki sugerują, iż jota-karagen sprawdzi się także w przypadku infekcji rinowirusowych, czyli przeziębieniowych jeśli zostanie zaaplikowany do jamy nosowej lub górnych dróg oddechowych.


Wygląda na to, że omawiany preparat naprawdę warty jest rozważenia w sezonie przeziębieniowo-grypowym. Mam jednak pewne „ale”. Reklama sugeruje, iż idealnym momentem do rozpoczęcia kuracji jest stan w którym poczujemy, że „coś nas bierze”. Myślę, że wtedy jest już trochę za późno. Wirusy przeziębienia mają to do siebie, że objawy infekcji pojawiają się około 3 dni po ich wniknięciu do organizmu. Przez ten czas zdążą już nieco nabroić, rozmnożyć się, przenieść z wydzieliną nosową do gardła i niżej, do oskrzeli. Stawianie wtedy fizycznej bariery w nosie, czy gardle może faktycznie zabezpieczy przed wnikaniem nowych wirusów – może jakiejś zmutowanej wersji od kogoś innego, ale nie cofnie rozpoczętego już procesu chorobowego jaki toczy się u nas w organizmie, ewentualnie nieco go złagodzi, jednak przydałoby się więcej danych na ten temat. Zatem Quixx Grip protect to dobre rozwiązanie jako profilaktyka, gdy widzimy, że wszyscy w koło są chorzy, albo gdy jesteśmy w grupie ryzyka i trzeba się przed infekcją chronić. Można tu wymienić osoby osłabione,przewlekle chore, kobiety w ciąży czy małe dzieci (spray można stosować u dzieci powyżej 1 roku życia). Zastosowany przy pierwszych zauważonych objawach, może nie być tak skuteczny jak byśmy chcieli. Na pewno jest to ciekawa i naturalna opcja obrony przed wirusami.

Przed zażyciem skonsultuj się z lekarzem bądź farmaceutą.

Źródło:
http://journals.plos.org/plosone/article?id=10.1371/journal.pone.0014320