Wszystkie publikowane na blogu opinie są opiniami subiektywnymi.

Szukaj na tym blogu

Ładowanie...

28 listopada 2016

Nie jesteś sobą? Weź Fervex!


źródło: fervex.com.pl

Jesień i zima to typowy czas przeziębień i grypy. Także reklamy telewizyjne odpowiednio we wrześniu zmieniły swoje oblicze. W odstawkę poszły wszelkie preparaty odchudzające, a na tapetę powróciły przeróżne specyfiki wpływające na odporność, czy rozprawiające się z objawami infekcji górnych dróg oddechowych. Typowym przesłaniem jest natychmiastowa ulga i ustąpienie wszelkich nielubianych objawów, po jednej tabletce/saszetce/kapsułce. Pozwala to podobno na bezproblemowy powrót do codziennych obowiązków i pracy.

Nowa reklama Fervex w dość zabawny sposób obrazuje obecność przeziębionej osoby w domu. Mężczyzna, któremu bliżej do zombi, straszy resztę domowników swoim stanem. Ratunek jest jeden – saszetka Fervex. Przemiana jest spektakularna, pacjent po kilku łykach rozpuszczonego leku przemienia się nie do poznania. Znów jest sobą. Widzę tu małe powiązanie z reklamą popularnego batonu, który każdy doskonale zna;) Lek zadziałał, uciążliwe objawy minęły, płyn rozgrzał i wspomógł organizm….do następnej dawki.



Skład leku Fervex (1 saszetka):
  • ·         500mg paracetamol
  • ·         200 mg kwasu askorbowego
  • ·         25mg maleinianu feniraminy



Fervex występuje w dwóch wersjach smakowych: cytrynowej oraz malinowej, a także w opcji bez cukru.

Lek zawiera w składzie substancje o działaniu przeciwbólowym i przeciwgorączkowym. Do tego witaminę C oraz składnik przeciwhistaminowy, który zmniejsza obrzęk i przekrwienie błony śluzowej, a także łzawienie oczu oraz ogranicza odruch kichania.  Przeziębiony pacjent po zażyciu saszetki rozpuszczonej w gorącej wodzie, poczuje jak jego objawy ulegają złagodzeniu. Czy jednak znikną na dobre? Niestety ulegną jedynie zamaskowaniu. Gdy stężenie substancji aktywnych we krwi ulegnie obniżeniu, nielubiany ból gardła, głowy czy katar po prostu powrócą. Poza tym taka osoba dalej zaraża, o czym należy pamiętać. Warto więc w okresie przeziębienia częściej myć ręce ciepłą wodą z mydłem a także ograniczyć kontakt z kobietami w ciąży, małymi dziećmi, czy osobami przewlekle chorymi.

Tego typu leki są dobrym rozwiązaniem, aby w nieco lepszym stanie przetrwać infekcję górnych dróg oddechowych. Każda choroba to obciążenie dla organizmu, więc oprócz maskowania objawów warto po prostu więcej odpoczywać, aby nabrać sił do zwalczenia wirusów. Ważnym faktem jest zawarta w składzie feniramina, posiadająca umiarkowane działanie sedatywne. Chory po zażyciu leku, nie powinien zatem prowadzić samochodu, ani obsługiwać maszyn. Ponadto, podczas kuracji nie należy spożywać alkoholu. Feniramina w połączeniu z napojami alkoholowymi nasili swoje działanie uspokajające, a paracetamol może zadziałać toksycznie na wątrobę

Saszetki na przeziębienie to nie rodzaj herbatki, którą można bezkarnie spożywać tak często jak się chce. Przede wszystkim lek dedykowany jest dla osób dorosłych oraz dzieci od 15 roku życia. Zalecane dzienne spożycie to 2-3 porcje leku na dobę, a przerwy pomiędzy podaniem powinny wynosić minimum 4 godziny. Nie powinno się łączyć saszetek Fervex z innymi preparatami leczniczymi łagodzącymi objawy przeziębienia, gdyż często także oparte są na paracetamolu i łatwo wtedy przekroczyć dobową dawkę, która wynosi 4g. Gdy objawy nie miną po 5 dniach lub ulegną nasileniu, niezwłocznie trzeba udać się do lekarza.

Po co zatem sięgnąć gdy zaatakuje nas przeziębienie? W pierwszej kolejności po wodę. Przy infekcjach łatwo o odwodnienie, zwłaszcza, gdy przy katarze oddycha się przez usta. Dobrze nawilżone błony śluzowe to naturalna bariera ochronna przez infekcjami. Na koniec warto też wspomnieć, co tak naprawdę rozgrzewa w saszetkach Fervex, ale także i innych, polecanych na takie dolegliwości. Przede wszystkim gorąca woda, jaką dodajemy do przygotowania roztworu. Producenci uwielbiają podkreślać w reklamach właśnie aspekt rozgrzewania, a nie ma co zapominać, że zwykła, gorąca herbata też posiada takie właściwości. Zatem nic rewolucyjnego tu nie odkryjemy.

Przed spożyciem leku skonsultuj się z lekarze, bądź farmaceutą.


24 listopada 2016

Entitis na nawracające infekcje gardła i uszu

Zapraszam do przeczytania wpisu gościnnego Łukasza Sakowskiego, autora bloga To tylko teoria, który swoim wnikliwym okiem przyjrzał się preparatowi Entitis. Myślę, że zapotrzebowanie na taki wpis było duże, biorąc pod uwagę liczbę wiadomości na ten temat jakie od Was otrzymałam.


źródło: sequoia.pl


Ostatnio pojawiła się na horyzoncie reklama promująca środek spożywczy specjalnego przeznaczenia medycznego (czyli coś o statusie „lepszego” suplementu diety). Mowa o ENTitis, probiotyku zawierającym bakterię Streptococcus salivarius, szczep K12. Pochodzi on od dziecka, które nie chorowało przez sześć lat w związku z infekcjami gardła. Słowem wyjaśnienia – świat mikroorganizmów jest niewyobrażalnie różnorodny. Zależnie od środowiska w jakim żyjemy, co ważne także tego, w którym się urodziliśmy, mamy takie czy inne bakterie zasiedlające nasz przewód pokarmowy. Jedne są bardziej korzystne, inne mniej, a kolejne mogą być nawet szkodliwe. Gdy ktoś miał szczęście i zasiedliły go po narodzinach lub później odpowiednie gatunki i szczepy bakterii, grzybów i archeanów, będzie się cieszył lepszym zdrowiem. A gdyby tak od takiej właśnie osoby pobrać te bakterie i sprawdzić, które odpowiadają za korzystne działanie na zdrowie, namnożyć je i sprzedawać w formie probiotyku? Tak właśnie zrobiono w tym przypadku.




Reklama preparatu ENTitis informuje, że 95% nawracających infekcji można zatrzymać. Nie mówi wprost, że tym właśnie produktem, ale dokładnie to sugeruje i jestem pewien, że każdy przeciętny odbiorca tak to zinterpretuje. Sprawdźmy więc czy Streptococcus salivarius K12 podawany doustnie faktycznie działa prozdrowotnie i jeżeli tak to czy prawdą jest, że jego zażywanie wykazuje efekty prewencyjne na infekcje gardła aż w 95%.


Interesująca nas bakteria produkuje lantybiotyk (jest to po prostu rodzaj antybiotyku) o nazwie saliwarycyna. W bazie publikacji medycznych PubMed na uściślone hasło „Streptococcus salivarius K12” wyskakuje zaledwie 17 wyników. Podbudowujące jest to, że są to w dużej mierze teksty odnoszące się do badań na ludziach. Przeprowadzano eksperymenty dotyczące bezpieczeństwa stosowania tegoż probiotyku, jego wpływ na zapach jamy ustnej, skuteczności kolonizacji tkanek gospodarza, działania na komórki odpornościowe i wreszcie, zbadano jego skuteczność w zapobieganiu infekcjom. Wszystkie badania są wstępne, ale spróbujmy wyciągnąć z nich wnioski.


Stwierdzono, że Streptococcus salivarius K12 nie wywołuje zakażeń u zdrowych osób i jest generalnie bezpieczny do stosowania. Utrzymuje się w jamie ustnej bez dodatkowej suplementacji przez trzy tygodnie, a spadek zaczyna się po ósmym dniu. Oznacza to, że aby uzyskać pożądane efekty, trzeba uwzględnić te liczby podczas stosowania. Co mówią badania dotyczące już samej skuteczności? Pierwsze, na małej grupie osób, informuje o 90%, jeśli o gardło chodzi i 40% w ograniczaniu udziału paciorkowców w uchu i ogólne zmniejszenie częstości infekcji o 65% w skali trzech miesięcy. Drugie daje zmniejszenie problemów z tymi patogenami o 80%, również w skali trzech miesięcy, ale i tutaj badanie wykonano na bardzo małej próbie (20 osób). Trzecie mówi o ponad 90% skuteczności, niestety także z udziałem bardzo małej liczby badanych. Kolejne publikacje też przekonują do tego, że probiotyk ten działa, ale wszystkie one są na bardzo małych próbach.


Co można wywnioskować? Wyniki są obiecujące, ale wciąż niepewne. Twierdzenie, że mamy do czynienia z ponad 95% skutecznością, opierając się o jedno badanie na bardzo małej próbie (bo reszta mówiła o skuteczności 90% i niższych, także z udziałem niewielkiej liczby badanych), jest etycznie wątpliwe, bo nie jest to twardy dowód. Gdyby przeprowadzono kilka badań z udziałem kilkuset osób w każdym i wywnioskowano, że mamy istotną efektywność, wówczas można by zgodzić się ze stwierdzeniem z reklamy, pomijając może te nieszczęsne >95%.



Podsumowując, preparat ENTitis najprawdopodobniej faktycznie wykazuje obiecywaną skuteczność, ale zapewne mniejszą od deklarowanej. Cena jest stosunkowo wysoka w porównaniu z innymi probiotykami. Nie można jednoznacznie pochwalić tego suplementu, ale również nie zasłużył na ostrą krytykę. Sama reklama, choć przesadzona, nie wprowadza w ewidentny błąd. Gdybym borykał się z regularnymi, częstymi infekcjami gardła, najpewniej sięgnąłbym w końcu i po ten produkt. Świetnie, gdyby okazało się, że działa. 

I jeszcze moje spostrzeżenia na koniec. Jednorazowa kuracja preparatem Entitis nie gwarantuje obecności tego szczepu na całe życie. 

Źródła
  • Burton, Jeremy P., et al. "Safety assessment of the oral cavity probiotic Streptococcus salivarius K12." Applied and Environmental Microbiology (2006): 3050-3053.
  • Horz, H‐P., et al. "Distribution and persistence of probiotic Streptococcus salivarius K12 in the human oral cavity as determined by real‐time quantitative polymerase chain reaction." Oral microbiology and immunology (2007): 126-130.
  • Burton, J. P., et al. "Evaluation of safety and human tolerance of the oral probiotic Streptococcus salivarius K12: a randomized, placebo-controlled, double-blind study." Food and chemical toxicology (2011): 2356-2364.
  • Di Pierro, Francesco, et al. "Preliminary pediatric clinical evaluation of the oral probiotic Streptococcus salivarius K12 in preventing recurrent pharyngitis and/or tonsillitis caused by Streptococcus pyogenes and recurrent acute otitis media."International journal of general medicine (2012): 991.
  • Di Pierro, Francesco, et al. "Use of Streptococcus salivarius K12 in the prevention of streptococcal and viral pharyngotonsillitis in children." Drug Healthc Patient Saf (2014): 15-20.
  • Di Pierro, Francesco, Daniele Di Pasquale, and Maurizio Di Cicco. "Oral use of Streptococcus salivarius K12 in children with secretory otitis media: preliminary results of a pilot, uncontrolled study." International journal of general medicine (2015): 303.
  • Gregori, Giuseppe, et al. "Reduction of group A beta-hemolytic streptococcus pharyngo-tonsillar infections associated with use of the oral probiotic Streptococcus salivarius K12: a retrospective observational study."Therapeutics and clinical risk management (2016): 87.
  • Di Pierro, F., et al. "Effect of administration of Streptococcus salivarius K12 on the occurrence of streptococcal pharyngo-tonsillitis, scarlet fever and acute otitis media in 3 years old children." Eur Rev Med Pharmacol Sci (2016): 4601-4606.

3 listopada 2016

Flegamina z formułą Anti-glue

źródło: conakaszel.pl

Taka ciekawostka na dziś: znany od lat na rynku lek, nagle zyskuje "nową" formułę. Czy zmienił się skład? Co to za formuła wzbogaciła syrop znany większości Polaków?

Nowa reklama Flegaminy jest całkiem przyjemna do oglądania. Mama doradza co wybrać. A to kurtkę, a to buty, a to mężowi syrop na kaszel produktywny (mokry). Ciekawszy moment pojawia się, gdy dowiadujemy się, jak lek działa. Rozrzedza wydzielinę oraz odkleja ją...dzięki formule Anti-glue. Czym jest ten magiczny dodatek, który otrzymał uroczą angielską nazwę?

Skład syropu Flegamina (miętowy oraz malinowy):


  • chlorowodorek bromheksyny 4mg/5ml

dawkowanie:

  • dzieci w wieku 7-12 lat 5ml syropu 3x na dobę
  • dzieci >12lat i dorośli 10ml syropu 3x na dobę
Uwaga u pacjentów z chorobą wrzodową żołądka lub dwunastnicy. Lek może nasilić objawy.

Bromheksyna to znany lek o działaniu wykrztuśnym, często stosowany w przebiegu przeziębienia, któremu towarzyszy objaw tzw. kaszlu mokrego. Substancja ta działa mukolitycznie, czyli upłynnia gęstą, lepką wydzielinę jaka gromadzi się w oskrzelach. Dodatkowo zwiększa się ilość wydzieliny a jej lepkość się zmniejsza. Pomaga to w oczyszczeniu oskrzeli. Lek ten nasili kaszel, jednak będzie on miał działanie produktywne, oczyszczające. Dlatego nie zaleca się stosowania Flegaminy późnym wieczorem, czy na noc, gdyż kaszlu nie uspokoi. W tym celu, jeśli kaszel mocno męczy lepiej sięgnąć po syrop przeciwkaszlowy lub powlekający, aby spokojnie się wyspać.


Ważne jest aby podczas kuracji, ale także podczas trwania przeziębienia (już od pierwszych objawów) dbać o odpowiednie nawodnienie. Dobrze nawilżone błony śluzowe to sprawny układ obronny przed patogenami. Poza tym jest to istotne dla prawidłowego funkcjonowania leku. 

Zatem powracając do ciekawej formuły Anti-glue...ktoś zdecydowanie przesadził. Czyżby potrzeba wyróżnienia, czy wybicia się w reklamie ponad inne reklamowane syropy sprawiła, iż powstało dziwne hasło, przykuwające uwagę a tak naprawdę nic nie wnoszące? To tak jakby zwykły lek przeciwbólowy zawierający paracetamol zareklamować, jako "Paracetamol z formułą anti-pain". Po co określać podstawowe działanie leku sztucznie nazwaną formułką? Mieliśmy już przykład Ibupromu z inhibitorem COX który z farmakologicznego punktu widzenia jest inhibitorem COX, A teraz mamy Flegaminę z formułą Anti-glue ;)

Podsumowując: lek dobry, znany i z powodzeniem stosowany przy kaszlu produktywnym. Reklama sympatyczna, tylko hasło głupie. Nie znajdziemy we Flegaminie wspominanej formuły, bo po prostu substancja czynna tego leku właśnie tak działa: "odklejająco" na zalegająca wydzielinę. Tylko czy "formuła odklejająca" brzmiała by równie dobrze?;) Ot, takie chwyty marketingowe.

Dla ciekawych i wnikliwych, tutaj znajdziecie odpowiedź producenta, w sprawie wspomnianej formuły:
http://mgr.farm/opinie/formula-anti-glue-czyli-o-tym-jak-celowo-wprowadzic-pacjenta-w-blad?page=1

Przed spożyciem leku skonsultuj się z lekarzem bądź farmaceutą.

Swoje ciekawe propozycje równie uroczych formuł piszcie w komentarzach;)

26 października 2016

Opokan - bez bólu przez cały dzień i całą noc

źródło: opokan.pl

Każdy rodzaj bólu, to zjawisko wpływające obniżająco na komfort naszego życia. Bodziec ten pełni funkcję ostrzegawczą, daje znać, iż coś niedobrego dzieje się w organizmie. Prawdziwym problemem jest jednak ból przewlekły, który towarzyszy wielu chorobom. Jego leczenie i zwalczanie powinno mieć miejsce pod kontrolą lekarską tak aby uzyskać maksimum korzyści przy minimalnych skutkach ubocznych. Co się stanie, gdy reklamy zaczną przekonywać, iż przewlekły ból można pokonać samemu? Czy będzie to bezpieczne dla pacjenta?



Z lekiem Opokan możemy zaznajomić się regularnie wraz z nowymi odsłonami reklam. Przesłanie jest jedno. Osoba w podeszłym wieku, na skutek bóli reumatycznych ma problem z codzienną aktywnością. Zwykłe zajęcia, takie jak podlewanie kwiatów, zakupy czy zabawa z wnukiem stają się niemożliwe bądź ograniczone przez odczuwany w stawach ból. W tym wypadku sprawę rozwiązuje lek. Zażycie 1 tabletki na dobę sprawia, iż życie na powrót staje się kolorowe, ciężkie sprawunki czy podnoszenie wnuczki można wykonać bez zastanowienia, a wejście na drugie piętro po schodach odbywa się z uśmiechem i niemal biegiem. Do następnej porcji leku…

Skład leku Opokan:

·         Meloxicam, w dawce 7,5mg w 1 tabletce


Meloxicam to niesteroidowy lek przeciwzapalny, będący selektywnym inhibitorem COX-2. Wykazuje silne działanie przeciwzapalne, przeciwbólowe oraz przeciwgorączkowe. Lek wskazany jest do stosowania w chorobach zwyrodnieniowych kości i stawów w przebiegu reumatoidalnego zapalenia stawów a także w zesztywniającym zapaleniu stawów kręgosłupa. Substancja ta przeciwwskazana jest u osób z owrzodzeniami w obrębie przewodu pokarmowego a także w wypadku ciężkiej niewydolności serca czy nerek. Należy zachować ostrożność przy stosowaniu meloxicamu w przypadku schorzeń żołądkowo-jelitowych, nadciśnienia tętniczego, astmy.


Jako farmaceutka mam mieszane uczucia do omawianej reklamy. Jej dobrą stroną jest informacja jaką otrzymuje pacjent: są preparaty, które są w stanie zwalczyć ból stawów i kości.  A jakie widzę negatywy? Treści skierowane są głównie do osób w wieku podeszłym. Wiele z nich już zmaga się z chorobami podstawowymi takimi jak na przykład nadciśnienie. W takich wypadkach branie bez konsultacji dodatkowego leku może być ryzykowne, ze względu na potencjalne interakcje. Ponadto, przekaz reklamowy może sugerować, iż lek można stosować w terapii długotrwałej, a charakterystyka produktu wyraźnie podkreśla czas terapii maksymalnie na 7 dni bez konsultacji z lekarzem. Kolejne ryzyko to właśnie wizyta u lekarza, podczas której pacjent na swoją dolegliwość bólową dostanie preparat na receptę. Jeśli nie da znać, iż już zażywa preparat bez recepty ,w tym wypadku omawiany Opokan , może dojść do zdublowania substancji czynnej czy też zażywania na raz dwóch leków przeciwbólowych co może zwiększyć ryzyko wystąpienia objawów niepożądanych.


Powyższa reklama to piękny przykład magii reklamowej, gdy po jednej tabletce pacjent do tej pory ograniczony ruchowo nagle może w przenośni przenosić góry. Wiele dolegliwości kostno-stawowych wymaga od pacjentów pewnego oszczędzania się, a także zrezygnowania z dźwigana ciężkich rzeczy. Dlaczego zatem w większości to właśnie takie reklamy wręcz pokazują, iż wszystko jest możliwe, od przekopania działki po dźwiganie dużych wnuków. Zazwyczaj ból stawów czy kości zmniejszają aktywność ruchową pacjenta, a co za tym idzie pewne partie mięśni stają się co raz słabsze. Nagła akcja dźwigania, w wyniku zadziałania tabletki przeciwbólowej, może doprowadzić po prostu do nowej kontuzji albo pogorszenia stanu leczonego schorzenia. 

Mierzmy siły na zamiary i szanujmy swoje zdrowie. Może czasem warto jednak zrobić mniejsze zakupy, na drugie piętro wejść z przerwą a dźwiganie ciężarów najzwyczajniej w świecie sobie darować? Ból po tabletce może znika, ale czy problem w wyniku, którego się pojawił także znika?

Przed spożyciem leku skonsultuj się z lekarzem bądź farmaceutą.

22 września 2016

Rutinacea med - polecana przez lekarzy

źródło: aptekaeskulap.com

Nie ma osób, które by z przyjemnością witały przeziębienie. Oglądając bieżące reklamy przekonamy się, iż możemy co raz szybciej maskować niechciane objawy, albo także…blokować przyczynę przeziębienia – wirusy. Tak w każdym razie wygląda obecnie myśl przewodnia kampanii reklamowych. Wśród znanych i lubianych mniej lub bardziej preparatów, pojawiła się nowość z licznej rodziny produktów, Rutinacea med. Podobno nowinka zapobiega wnikaniu „zarazków” do organizmu i hamuje ich rozwój. Skoro mówimy o przeziębieniu, czy jest szansa, że omawiana nowość ma w składzie substancję przeciwwirusową? Do tej pory związki o takim działaniu spotykane były jedynie w lekach, także tych bez recepty (np. Neosine). Tutaj mamy wyrób medyczny. Czyżby substancja lecznicza była główną składową Rutinacei med?



Ta reklama to niestety kolejna sytuacja, w której widzimy prawdziwego lekarza zamiast aktora. Bardzo nie lubię opisywać takich akcji, gdyż biorąc pod uwagę kwestię etyczne zarówno lekarze jak i farmaceuci nie powinni się pojawiać nawet obok planu zdjęciowego takich spotów. Nie mam nic przeciwko, aby czuwali merytorycznie nad treścią, jednak wykorzystanie ich wizerunku źle wpływa na zaufanie do całej grupy zawodowej.
Sama reklama to monolog pani doktor, która odziana w elegancji biały fartuch wyjaśnia, co poleca swoim pacjentom w okresie grypy i przeziębienia – to, co sama stosuje. Dzięki prostemu diagramowi dowiadujemy się, iż Rutinacea med chroni całe ciało przed wnikaniem szkodliwych zarazków oraz powstrzymuje ich rozwój. Wszystko to prowadzi do pięknej wizji przyszłości – Rutinacea med pozwala uniknąć infekcji dróg oddechowych oraz pozbyć się pierwszych objawów choroby. Pacjenci, którzy stosują preparat szybciej powracają do zdrowia i cieszą się większą odpornością na zachorowania. Brzmi super? Oczywiście, że tak. Kto by nie chciał spróbować cudownego „leku”, który uchroni przed przeziębieniem? Dlaczego to tyle trwało, aby wymyślić coś tak skutecznego, dzięki czemu problem przeziębienia po prostu znika?!

Skład wyrobu medycznego Rutinacea med:

  • ·         Wyciąg suchy z czystka
  • ·         Kwas L-askorbinowy
  • ·         Rutozyd
  • ·         Substancje pomocnicze

Dawkowanie: dorośli oraz dzieci od 6 roku życia 2 tabletki do ssania cztery razy dziennie; produkt nie jest przeznaczony do długotrwałego stosowania

Rutozyd oraz witamina C to standardowy skład preparatów z serii Rutinacea. Brak substancji przeciwwirusowej, zatem cudowne właściwości powinny zależeć od czystka. Roślina ta zawiera polifenole (kwas elagowy i galusowy), które są to dużymi cząsteczki, posiadającymi zdolność do tworzenia kompleksów z białkami. Dzięki temu mogą połączyć się np. z mikroorganizmami jak i z naszymi komórkami w celu utworzenia ochronnej warstwy. Związki te najczęściej stosowane są w dolegliwościach jelitowych (biegunka) a także w schorzeniach skóry i błon śluzowych. W momencie gdy wspomniane polifenole będą w naszej jamie ustnej (preparat jest w formie do ssania), to faktycznie wtedy będzie to pewien rodzaj ochrony. Aby nie zniszczyć tej bariery, po zastosowaniu tabletek należy zachować odstęp pół godzinny od jedzenia i picia.


Najbardziej intryguje mnie jednak kwestia stosowania przy pierwszych objawach choroby. Czy da to dobry rezultat? Ból gardła świadczy, iż do infekcji już doszło, i to jakiś czas temu. W niektórych przypadkach mogły minąć 3 dni, a przez ten czas wirusy swobodnie mnożyły się w naszym organizmie. Mogły na przykład wniknąć przez nos, a tam ze spływającą wydzieliną po tylnej ścianie gardła właśnie dotrzeć do niego. Co zatem da zastosowanie takich tabletek wtedy? Myślę, że wtedy wykażą one bardziej działanie „powlekające” i osłaniające na małe ubytki w błonie śluzowej w gardle, powstałe podczas infekcji wirusowej. Pomocniczo zadziała aby nie doszło do nadkażenia bakteryjnego. Jednak raczej nie zabezpieczy całego ciała przed wszystkimi zarazkami, jak sugerowałby to diagram Pani doktor. Oczywiście polifenole będą wywierały wpływ na cały organizm, jednak najlepiej aby były przyjmowane regularnie. Poza tym na odporność wpływa wiele innych czynników. Nawet te związki nie zdziałają cudów u osób przepracowanych, niedosypiających i na kiepskiej diecie.

A zastosowanie w celu zapobiegania przeziębieniom? Biorąc pod uwagę, że wirusy wnikają nie tylko przez jamę ustną ale i przez nos, trudno powiedzieć czy preparat da taką ochronę jak sugeruje reklama. Sezon przeziębieniowy trwa stosunkowo długo, zatem przydałoby się zastosowanie takich tabletek regularnie i długotrwale. Producent zaznacza jednak wyraźnie, iż preparat nie jest przeznaczony do długich kuracji. Jaki z tego wniosek zatem? Rutinacea med nie jest niestety cudownym środkiem, który sprawi, iż problem przeziębienia zniknie. Jedno opakowanie starczy jedynie na prawie 4 dni kuracji, a jesień i zima trwa znacznie dłużej. Może zatem warto sięgnąć po samą herbatę z czystka? Widzę same zalety. Odpowiednie nawodnienie do podstawa sprawnego funkcjonowania błon śluzowych, czyli naszej naturalnej bariery ochronnej przez patogenami. Zawarte w czystku polifenole korzystnie wpłyną na ochronę gardła, a ich działanie antyoksydacyjne przyniesie korzystne efekty dla całego ciała. Ograniczeń w stosowaniu nie ma. Nic tylko korzystać.

Przez spożyciem skonsultuj się z lekarzem bądź farmaceutą.